poniedziałek, 25 października 2010

dżiz. prawie miesiąc zbierałam się, żeby coś tutaj napisać. ale w końcu mi się udało, a to najważniejsze.

czy to, ze jakieś trzy tygodnie temu widziałam prawdziwą ciężarówkę coca coli, oznacza, że zaczynają się święta? gdybym miała przy sobie wtedy aparat, to zrobiłabym cały milion zdjęć z każdej strony i może z kierowcą, ale niestety wracałam wtedy ze szkoły, a tam zazwyczaj nie ma nic ciekawego do fotografowania. ale co widziałam, to moje ^^

w weekend podbiliśmy w końcu missouri, za tydzień halloween, potem thanksgiving day za następne trzy tygodnie, a później już gwiazdka <3

volleyball&football senior night za nami, zdjęcia są na fejsie plus powoli tworzę album w internecie. senior night to nic innego, jak podczas gry (w siatkówkę czy football, zazwyczaj jest to ostatnia 'regular season home game' w sezonie), a właściwie tuż przed, wszyscy 'maturzyści' są uhonorowani, dostają prezenty, kwiatki, balony, ze względu na to, że to ich ostatni rok w szkole. aczkolwiek dotyczy to tylko sportowców (włączając cheerleading i dance club) i zespół muzyczny. no i oczywiście nas - wymieńców.

na razie to tyle. aha, nigdy, przenigdy, nie zabierajcie ze sobą wszystkich pieniędzy na amerykańskie zakupy. to nie wyjdzie wam na dobre :)

poniedziałek, 4 października 2010

yay!

w końcu! nareszcie mogę spokojnie coś napisać : ) a ostatnio dużo się dzieje ^^

przede wszystkim, w sobotę zmieniłam rodzinę. z pola kukurydza trafiłam do mega amerykańskiej ogromnej rodziny z super domem, trzema garażami, czterema samochodami, stołem bilardowym i całym milionem innych przydatnych rzeczy.

za trzy tygodnie podbijamy St. Louis & Six Flags, w niedzielę lecimy w góry (nie dosłownie, raczej planujemy się wspinać), w sobotę mój pierwszy amerykański shopping <3

piątek, 1 października 2010

niedziela, 28.08.2010

jejku, jedyne, czym oni sie odzywiaja to proszek. herbate w proszku (by the way jest obrzydliwa), moge jeszcze zrozumiec. ale ziemniaki? no prosze, naprawde, trzeba byc geniuszem. poza tym nic a nic nie wyglada to apetycznie. no i kolejny raz przeraza mnie ich poziom inteligencji. kiedy mowie, ze nie potrafie prowadzic samochodu, to nie znaczy, ze nie wiem ktora strona jest prawa, ktora lewa i jak obchodzic sie z kierownica.

przyszly weekend to labor day weekend, czyli wpada jacus i jedziemy na camping do missouri.

a mecz footballu byl zabawny. oprocz tego, ze boisko zdawało sie byc jednym wielkim ringiem ^^ poza tym wygralismy, co bylo ogromna niespodzianka dla calego stark county : )


czwartek, 2.09.2010

no to nie jedziemy do missouri. wogle caly camping nie jest pewny. ale lajcik. wazne ze jacus wpada < 3
za trzy tyg jest homecoming dance ^^ dziz. podobno nas wystawia na podium jak na pokazie psów. strasznie chciałabym zobaczyc jak to wyglada z boku : D


niedziela, 5.09.2010

jubilee state park. tutaj campingujemy. wczoraj dolaczyl do nas jacus. wlasciwie to my tutaj tylko jemy, ogladamy filmy i chodzimy sie wykapac w smierdzacych prysznicach : D no i czasami gramy w noge. aczkolwiek zdecydowanie najmilsza czescia pobytu jest ognisko – o tak.


sobota, 11.09.2010

yay! w czwartek zaczelam treningi : D aczkolwiek to, co ja uwazalam za treningi to byla tylko niewinna proba zabawy ‘porzucajamy sobie pilke’ . dzien w dzien, od pn do pt, dwie godziny. to sie nazywa trening. nie omieszkam jeszcze wspomniec o tym, ze dwa razy w tygodniu zaczynamy od podnoszenia ciezarow ^^ wiec jedyne na co mam teraz ochote, to goraca kapiel, masaz (moze nie tajski, ale na maksa efektywny) i wygodne lozko. aczkolwiek dobra strona jest to, ze nie musze jezdzic autobusem po lekcjach, tylko chris i matias po mnie przyjezdzaja : )

z innych nowosci – w koncu zaczelam rozmawiac z finskim host bratem. tzn camping tego wymagal i tak juz (na szczescie) zostalo.

wczoraj ogladalismy 8 mile, a nastepny film w kolejce to ‘american history x’ plus edward norton wiec czego wiecej mozna oczekiwac od zycia.

poza tym study hall zostal moim ulubionym przedmiotem ever. zaczynam hiszpanskim (que pasa teresa?), potem jest matma, o ktorej juz chyba troszke pisalam, keyboarding, czyli mistrz klawiatury przez 44 minuty, animal science (fu. tu ogladamy obrzydliwe filmy o zabijanych i przetwarzanych zwierzatkach), angielski (znowu utknelismy – matias i ja- z cala banda freshmenow), wf, gdzie gramy w frisbee plus czasem beach volleyball, moje ukochane study hall *.* i na koniec u.s. hisotry, gdzie dostajemy cukierki. ich lekcje trwaja 44 minuty, wiec wlasciwie nie ma roznicy, zaczynamy 8.10, konczymy 3.04. jedyne co jest troche dla mnie dziwne, ale chyba juz sie przyzwyczailam i nawet uwazam, ze to calkiem dobry pomysl, to 4 minuty na przejscie z klasy do klasy. w koncu i tak praktycznie nic nie robimy na tych lekcjach ( oprocz animal science i historii ), wiec po co tracic czas na przerwy.


czwartek, 16.09.2010

we wtorek bylo pierwsze amerykanskie zebranko ^^ oprocz tego, ze rodzice przychodza z dziecmi, to wlasciwie niczym sie one nie roznia od naszych, polskich, zebran.

jutro, na szczescie, przeniosa mnie do jakiejs innej klasy z matmy. szkoda tylko, ze zabiora mi historie z 8ej lekcji, ale chyba dam jakos radę.


sobota, 18.09.2010

no to zostaje. tzn nie zamieniaja mi historii, tylko ukochane study hall, ktory wcale nie jest takie mega slodkie, jakie sie wydawalo, wiec moze to i dobrze : )

wczoraj byl kolejny mecz footballu i o dziwo kolejny raz (czwarty) wygralismy, wiec w ramach swietowania gralismy w guitar hero u taylor.


wtorek, 28.09.2010

yay.! jutro jest picture day czyli mamy na maksa skrocone lekcje – 20 minut kazda : D
co do matmy – nic nie przebije fatty freckle face.